Inspiracje -

Nie graj, tylko tańcz, że grasz - tancerka na Erasmusie


Jako człowiek ruchliwy potrzebuję czerpać z różnych dziedzin – mówi Anna Bosak, tancerka, uczestniczka pierwszej edycji programu „You Can Dance”, aktorka i psycholog. Wyjazd na Erasmusa+ pokazał jej, że ograniczenia istnieją tylko w głowie.

Taniec towarzyszy pani od zawsze. Odnosiła pani sukcesy w mistrzostwach Polski w stylu latynoamerykańskim i standardowym, brała udział w produkcjach telewizyjnych i teledyskach. Jednak wyjazd na Erasmusa+ nie był powiązany z tańcem.
 Pojechałam do Malagi, a Hiszpania to oczywiście wspaniała kuchnia, rewelacyjna pogoda i… bardzo dużo tańca. Same studia dotyczyły jednak nauki o człowieku.

Skąd taki pomysł?
Na Erasmusa+ zdecydowałam się, będąc na trzecim roku psychologii w Warszawie. Idea wyjazdu zakiełkowała jednak we mnie wcześniej, w momencie wyboru lektoratu. Chciałam nauczyć się, poza angielskim, innego języka i padło na hiszpański. Mój pomysł zaczął się stopniowo materializować. Wyjechałam na rok na Universidad de Málaga. To była szansa, którą naprawdę chciałam wykorzystać. Żałowałabym, gdybym ją przegapiła.

Czy w Maladze poszukiwała pani miejsc, w których mogłaby realizować taneczną pasję?
 Wszystko działo się spontanicznie. Kultura hiszpańska jest bogata, także jeśli chodzi o klubowe życie nocne. Sytuacje gdy w restauracjach gra się muzykę na żywo, są częste i zazwyczaj samoistnie przeradzają się w wieczorki taneczne. Czasem zaprasza się gości do tego, by zagrali na jakimś instrumencie lub zaśpiewali. To społeczeństwo bardzo otwarte na interakcje, także te z pogranicza muzyki i tańca. Bywanie i poznawanie ludzi odbywało się zatem naturalnie.

To chyba dość odległe od tego, do czego przywykliśmy w Polsce?
Już samo podejście do życia jest inne. Wydaje mi się, że Polacy mają większe obawy przed ekspresją – tańcem czy wystąpieniami publicznymi. Myślą, że czegoś nie potrafią. W Hiszpanii taniec i spędzanie wolnego czasu na zabawie są czymś codziennym.

Jakie doświadczenia wyniosła pani z pobytu w Hiszpanii oprócz poznania innej kultury?
Na pewno nie patrzę na ten wyjazd wyłącznie w kontekście obcowania ze sztuką. Erasmus+, czyli wymiana studencka, spowodował, że wróciłam do Polski pewna tego, że gdziekolwiek chciałabym żyć, to sobie poradzę. Myślę, że zyskałam większą pewność siebie, otwartość na ludzi i świat, akceptację inności oraz przekonanie, że ograniczenia istnieją tylko w naszych głowach.

Wróćmy do studiów. Skąd w pani życiu wziął się pomysł na psychologię?
Przy okazji mojego występu w pierwszej polskiej edycji programu „You Can Dance – Po prostu tańcz!” (2007) mieliśmy spotkania z psychologiem kariery, który robił nam testy predyspozycji. Byłam wówczas świeżo po maturze. Dostałam się na socjologię, ale od razu wzięłam urlop dziekański na udział w programie. W trakcie wspomnianych testów stało się jasne, że zajmuje mnie człowiek. Ciekawiło mnie wówczas, dlaczego ludzie podejmują zupełnie różne działania w celu osiągnięcia podobnych rezultatów, dlaczego są mniej lub bardziej ambitni, co ich motywuje. I tak ostatecznie stanęło na psychologii. Taniec wydawał mi się wówczas niewystarczająco „ambitny”. Chciałam zajmować się czymś, co będzie bazowało na potencjale intelektualnym i umiejętnościach poznawczych. Na tamtym etapie miałam poczucie, że życie zawodowe oparte wyłącznie na sporcie jest, używając skrótu myślowego, nie do końca poważne, i że scena w teatrze jednego dnia jest, a innego może jej nie być. Po latach (bo od tamtego czasu minęło już prawie 10 lat) wiem, że jako człowiek ruchliwy potrzebuję czerpać z różnych sfer życia, aby czuć się dobrze.

Porozmawiajmy zatem o dziedzinach, które dziś są najbardziej obecne w pani życiu.
Wciąż mocne są trzy filary: taniec, psychologia i pilates, który zaczęłam ćwiczyć, gdy stawałam się „emerytowaną tancerką”. Ćwiczenia pilates gwarantują dobre efekty, odpowiadając na potrzeby ciała. Sam taniec dał mi sprawność i elastyczność. Ukształtował podejście do życia – nie poddaję się łatwo i dążę do celu. Teraz, pracując na planie serialu i odgrywając rolę policjantki [w serialu „Policjantki i policjanci” – przyp. red.], korzystam z kondycji fizycznej budowanej przez lata. Psychologia z kolei pomaga w zupełnie innej sferze mojej działalności zawodowej: konsultingu biznesowym. Uczestnicy prowadzonych przeze mnie szkoleń powtarzają, że moja świadomość ciała jest dla nich angażująca. Okazuje się więc, że wszystkie sfery życia korzystnie na siebie oddziałują.

Wspomniała pani o roli w serialu. Jakie miejsce zajmuje w pani życiu aktorstwo?
Od początku traktowałam film i serial jak przygodę. Aktorstwo znajduje się jednak w tym samym koszyku co taniec. Łączy je scena. Pamiętam, jak pracowaliśmy na planie „Kochaj i tańcz” z Mateuszem Damięckim. Mówiono mi wówczas: „Nie graj, tylko tańcz, że grasz”. Mateuszowi natomiast: „Nie tańcz, tylko graj, że tańczysz”. Każde z nas musiało podejść do sprawy inaczej, by w bezpiecznych warunkach korzystać z wyuczonych umiejętności i na nich budować. Pamiętam też, jak mój brat [aktor Marcin Bosak – przyp. red.] mówił, że tancerz również jest aktorem, tylko jako środka wyrazu używa ciała, nie słowa. Trzeba ciałem i ruchem opowiedzieć historię, przekazać emocje, zaprezentować technikę. I wracamy do tego, co mówiłam wcześniej, że wypadkowa różnych elementów wpływa ostatecznie na to, co i jak robimy, a scena to dla mnie najpiękniejsze miejsce do pracy.

Zainteresował Cię ten tekst?
Więcej podobnych znajdziesz w najnowszym numerze Europy dla Aktywnych 4/2021.

stopka strony