Inspiracje -

Budżet większy, ale nie od oczekiwań


W nowym programie Erasmus+ środków będzie więcej niż do tej pory, ale jednak mniej, niż zakładanopisze Wawrzyniec Pater, koordynator sieci Eurodesk Polska.

Na jednej z eurolekcji Eurodesk Polska uczniowie wykonują ćwiczenie polegające na symulacji procesu decyzyjnego UE. Ciekawym tematem takiej zabawy mógłby być budżet następcy Erasmusa+. Gdy powstawał ten felieton, budżet czekał jeszcze na zatwierdzenie, ale kwoty były ustalone. Było pewne, że w nowym programie środków będzie więcej niż do tej pory, ale jednak mniej, niż zakładano.

Tysiące beneficjentów Erasmusa+ w całej Europie liczyło, że budżet wzrośnie w sposób spektakularny. Gdy rozpoczynały się prace nad nową edycją programu, trwała kampania Erasmusx10, w którą zaangażowało się kilkadziesiąt sieci i organizacji, w tym Eurodesk. Z dzisiejszej perspektywy postulat kampanii – dziesięciokrotne zwiększenie wydatków – był raczej w duchu sky is the limit, ale już trzykrotne podniesienie budżetu (a więc z 14,7 do ok. 44 mld euro na siedmiolatkę) wydawało się perspektywą realną. Tymczasem w maju 2018 r. Komisja Europejska zaproponowała budżet w wysokości 26 mld euro, czyli niespełna dwukrotnie większy niż w latach 2014-2020. Na kolejnych propozycjach niewątpliwe piętno odcisnęła pandemia. W maju 2020 r. KE zredukowała swoją propozycję do 24 mld euro. Przebiła ją Rada UE, która dwa miesiące później ścięła budżet do 21,8 mld euro. Zdecydowane „nie” tej propozycji powiedział Parlament Europejski, jego negocjatorzy poinformowali jednak w listopadzie o uzyskaniu zaledwie dwóch dodatkowych miliardów. Ostatecznym zatwierdzeniem budżetu programu – i całej Unii na lata 2021–2027 – mieli się zająć przywódcy Wspólnoty w połowie grudnia.

Co ważne, podniesienie budżetu programu Erasmus+ o połowę nie oznacza, że proporcjonalnie wzrosną wydatki na wszystkie jego „części składowe”. Według planów z końca listopada, środki na działania informacyjne prowadzone przez Eurodesk zwiększą się zaledwie o ok.12 proc. To oznacza, że jedyna sieć w Polsce, od lat starająca się dotrzeć z informacją o ofercie UE dla młodzieży, pozostanie jednym z najuboższych komponentów nowego programu.

Wszystko to nie są najlepsze wieści dla nowego pełnomocnika rządu ds. polityki młodzieżowej. Wraz z wrześniową rekonstrukcją rządu w KPRM urzędowanie rozpoczął podsekretarz stanu odpowiadający za tę tematykę, Piotr Mazurek. Poprzednio zadaniami tymi zajmował się Departament Młodzieży i Organizacji Pozarządowych w MEN, utworzony, jak się okazało, głównie w celu obsługi „młodzieżowych spraw” związanych z prezydencją Polski
w UE w 2011 r. Po prezydencji go rozwiązano.

Nowy minister w przeszłości działał na rzecz pamięci żołnierzy wyklętych i walczył z komunistycznymi symbolami w przestrzeni publicznej. Jak zapowiada, w KPRM w pierwszej kolejności zajmie się opracowaniem strategii młodzieżowej. Strategia, owszem, jest potrzebna, ale pieniądze na działania młodzieżowe również, a te pochodzą m.in. z budżetu Erasmusa. Złe wieści w sprawie budżetu mogą więc znacząco ograniczyć możliwości. I pełnomocnika, i młodzieży.

Felieton ukazał się w magazynie Europa dla Aktywnych.