Inspiracje -

Znaleźć nowy dom


W Norwegii szanse na dostanie się na licencjat mają tylko ci, którzy… znają norweski. Dagmara, która od kilku lat studiuje w Oslo, przekonuje jednak, że gra jest warta świeczki. Wykładowcy są przyjaźni, państwo oferuje pomoc finansową, a studia pozwalają łączyć pracę z nauką.

Zimno, ciemno… Co poradziłabyś ludziom, którzy boją się norweskiego klimatu?
Taka pogoda panuje wyłącznie na północy Norwegii i tylko przez kilka miesięcy. W Oslo klimat jest taki sam jak w Polsce. Przez 4 lata mieszkałam za kołem podbiegunowym, gdzie istnieją w zasadzie tylko dwie pory roku. Niezbyt ciepłe lato, kiedy słońce nie zachodzi, i zima, kiedy słońca w ogóle nie ma. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że z odpowiednimi ubraniami – a mam kurtkę, która jest przeznaczona na ekspedycje i 42-stopniowe mrozy – żadna zima nie jest straszna!

Opowiedz proszę o aplikacji na studia – krok po kroku.
Aby aplikować na studia, trzeba przygotować tłumaczenia przysięgłe świadectwa szkolnego, matury, udokumentować znajomość języka angielskiego, która trwała minimum 6 lat ( w moim przypadku było to zaświadczenie z sekretariatu ze szkoły podstawowej i gimnazjum) i zdobyć potwierdzenie znajomości języka norweskiego. Na licencjacie norweski jest absolutną koniecznością – bez niego nie można zacząć studiów. Jego znajomość musi być udokumentowana na poziomie akademickim, zwykły kurs ze szkoły językowej nie wystarczy. Ja zdałam kurs Trinn III na uniwersytecie w Tromsø. Portal, przez który można aplikować na studia, Samordna opptak, zostaje otwarty 1 lutego, a decyzję otrzymuje się w drugiej połowie lipca. Semestr jesienny w Norwegii zaczyna się w sierpniu, więc nieco wcześniej niż w Polsce.

Słyszałam, że jeśli chodzi o używanie norweskiego na uczelniach, panuje duże zrozumienie – np. błędy gramatyczne nie mają wpływu na zaliczenie lub oblanie egzaminu. Nikt też nie śmieje się z osoby, która posługuje się łamanym norweskim.
To prawda. Norwegowie bardzo doceniają osoby, które starają się i próbują rozmawiać w języku norweskim. Czasy, kiedy język angielski wystarczył, już minęły. Jeżeli chodzi o rynek pracy, to coraz więcej pracodawców wymaga dodatkowo znajomości języka norweskiego.

A jakie były Twoje początki z tym językiem?
Zanim przyjechałam do Norwegii, chodziłam na kurs językowy i wydawało mi się, że całkiem nieźle mi szło. Do momentu przyjechania do Tromsø, miasteczka na północy. Dialekt na północy jest tak inny od oficjalnego norweskiego, że nie byłam pewna, czy chodziłam na dobry kurs. Nic nie rozumiałam!

Dlaczego zdecydowałaś się połączyć dwa kierunki – ekonomię na uniwersytecie w Oslo i księgowość, którą studiujesz online?

Chcę zostać autoryzowaną księgową. Nie dostanę autoryzacji bez udokumentowania studiowania księgowości, a niestety sama ekonomia do tego nie wystarczy.  

Co szczególnie podoba Ci się w norweskim podejściu do nauki?
W czasie egzaminów zdarza się, że wykładowcy podchodzą do studentów, odpowiadając na ich ewentualne pytania i trochę naprowadzając na właściwy tor myślenia. To bardzo pomaga! W dodatku w Norwegii to zupełnie normalne, aby zwracać się do siebie po imieniu. Dotyczy to także wykładowców – niezależnie, czy mają 40, czy 60 lat.

Czy możesz liczyć na wsparcie finansowe od uczelni?
Korzystam z Lånekassen. To kredyt studencki, który w dużej części może zostać przekształcony w stypendium – tak też stało się w moim wypadku. Warunkiem jest zdanie egzaminów z wybranych przedmiotów. Z kredytem wiąże się jedna ze studenckich tradycji: Lånekassen pils, czyli wypad na piwo po otrzymaniu części pieniędzy w danym miesiącu. System studiów w Norwegii pozwala studentom na pracę na pełen etat, ja też pracuję – jako recepcjonistka w jednym z hoteli, a dodatkowo prowadzę swoją własną działalność.

Czy codzienne życie w Norwegii faktycznie jest tak kosztowne, jak głoszą plotki?
Oslo jest drogim miastem – na miesięczne utrzymanie potrzeba minimum 10 tysięcy koron, czyli ok. 4 300 zł. Mieszkanie wynajmuję z moim chłopakiem, moja połowa wynosi ok. 6 500 koron (ok. 2 700 zł) – to całkiem sporo, ale mieszkamy w bardzo dobrej lokalizacji, w centrum Oslo.

Czy kiedykolwiek brałaś pod uwagę powrót do Polski na studia?
Nie. Myślę, że nie umiałabym się odnaleźć, zważając na fakt, że studiowanie w Norwegii jest dość… łatwe i można je łączyć z pracą. Mój brat studiował w Polsce i przez grafik na uczelni nie miał szans, żeby dorywczo dorabiać. Poza tym z kraju wyjechałam tuż po maturze i tak naprawdę nie wiem, jak wygląda dorosłe życie w Polsce. Moi rodzice wyprowadzili się z kraju i mieszkają w podbiegunowym Tromsø. Tam jest teraz mój rodzinny dom.

Dagmara Domagała, 26 lat
- studiuje ekonomie na Uniwersytecie w Oslo i – online – ksiegowosc w Kristiania University College,
- zdała polską maturę w liceum w Żywcu.

Rozmawiała Karolina Ludwikowska
Wywiad ukazał się w publikacji Eurodesk Studia bez granic.