Sport to kluczowe narzędzie budowania tzw. miękkiej siły. Piłkarski mundial pokazuje, że mówienie o zmierzchu europejskiej soft power jest przesadą, choć mocno w tym pomagają związki z Afryką
Mistrzostwa świata w piłce nożnej, najbardziej popularnej dyscyplinie sportowej, po raz pierwszy w historii rozgrywane są w trzech krajach: USA, Kanadzie i Meksyku. Wydarzenie, oglądane w mediach przez największe grono widzów, stwarza świetną okazję do tego, żeby się zastanowić, jaka jest pozycja Europy w globalnym rankingu mocarstw o największych “miękkich wpływach”. Okazuje się, że europejski soft power jest bardzo... mocny, choć sprawa ma drugie dno. W rankingu Światowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) wśród 10 najwyżej notowanych drużyn aż siedem jest z Europy, w tym sześć z Unii Europejskiej. Zajmują one pierwsze (Francja) i drugie miejsce (Hiszpania) – będąc głównymi faworytami do zdobycia Pucharu Świata. Tuż za nimi czają się potencjalne czarne konie mundialu – Portugalia, Anglia i Holandia. O pozycji Europy pośrednio świadczy też fakt, że wszystkie trzy pozostałe kraje mieszczące się w pierwszej dziesiątce – Argentyna, Brazylia i Maroko – opierają swoją siłę na piłkarzach grających w ligach europejskich, zdecydowanie najlepszych rozgrywkach klubowych świata.
Szczególnie interesujący jest przypadek Maroka. Na poprzednim mundialu, w 2022 r., drużyna ta – jako pierwsza afrykańska w historii – awansowała do strefy medalowej, pokonując po drodze światowe potęgi. Siła tej reprezentacji (podobnie jak innej, też dobrze zapamiętanej – Senegalu) została jednak zbudowana na piłkarzach nie tylko grających w Europie, ale też tu urodzonych i/lub wychowanych. Szkoleniowiec kadry Maroka Mohamed Ouahbi urodził się w Brukseli i zaczął karierę trenerską w… żydowskim klubie Maccabi Bruxelles. W 2025 r. z marokańską drużyną młodzieżową zdobył mistrzostwo świata, a dziś Maroko marzy, by w tym roku Ouahbi powtórzył ten sukces z drużyną seniorską. Jej kapitanem jest Achraf Hakimi, jeden z najlepszych obrońców na świecie, grający… w Paris-Saint Germain, który urodził się i wychował w Hiszpanii (co więcej, to w jej młodzieżówce zadebiutował w futbolu narodowym).
Oczywiście, swoje reprezentacje na ekspatach budują nie tylko kraje afrykańskie. Wcześniej robiła to chociażby czteromilionowa Chorwacja, dwukrotna brązowa medalistka i wicemistrzyni świata, która skutecznie wyszukiwała talenty w rozsianej po Europie chorwackiej diasporze. Europejskie związki z Afryką są jednak wyjątkowe pod względem przenikania się reprezentacji obu kontynentów. Dlatego sukces Maroka lub Senegalu na mundialu w Ameryce Północnej będzie pośrednio sukcesem Europejczyków pochodzących z Afryki. Z kolei sukces przynajmniej kilku drużyn z Europy może być powodem do dumy w wielu krajach afrykańskich.
Źródło: Europa dla Aktywnych 2/2026.