Dwie z wielu - twarzy edukacji dorosłych


Rozmowa międzypokoleniowa z Aliną Respondek – koordynatorką Zespołu Edukacja Dorosłych Erasmus+ w Narodowej Agencji Programu Erasmus+ i Europejskiego Korpusu Solidarności.

LM: Alino, gdy rozpoczynałaś pracę w Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji, w 1994 r., ja się dopiero rodziłam, jednak obydwie jesteśmy potencjalnymi odbiorcami szeroko rozumianego sektora Edukacja dorosłych Erasmus+. Czego chciałaś albo musiałaś się uczyć, gdy byłaś w moim wieku?
AR: Był to znaczący okres w moim życiu, w którym wiele się działo. Jako magister inżynier chemik pracowałam najpierw na politechnice, opracowując i wdrażając nowe technologie w chemii organicznej. Potem – krótko – uczestniczyłam w otwieraniu (słynnej później) szkoły komputerowej. Stamtąd przeszłam zaś do pracy przy programie PHARE [Poland and Hungary: Assistance for Restructuring their Economies – program Komisji Europejskiej powstały w roku 1989 w celu udzielania materialnej pomocy państwom kandydującym do Wspólnot Europejskich – przyp. red]. w obszarze oświaty. To był okres nieustannego uczenia się, ja się przebranżawiałam, ale tak naprawdę wszyscy uczyliśmy się wszystkiego, również tego, jak podnieść jakość pracy placówek edukacyjnych, jak prowadzić szkolenia dla dorosłych, jak szkolić edukatorów dorosłych. Sama przeszłam długie, doskonałe szkolenie na edukatora zarządzania oświatą. Cały czas byłam w procesie nauki.

LM: Życie w biegu, skądś to znam! Brzmi zupełnie jak współczesna pogoń za karierą, chodziło o kompetencje zawodowe?
AR: Nie tylko, oprócz nabywania kompetencji edukatorskich i poznawania sektora edukacji rozwijałam się w obszarze kompetencji miękkich: komunikacyjnych, społecznych, przedsiębiorczości, uczenia się, jak się uczyć. Obecnie wszystko to przydaje mi się w kontekście projektów realizowanych w naszym sektorze.

LM: Kompetencje miękkie to coś, co we współczesnym cyfrowym świecie wielu młodych traktuje drugoplanowo. Niektórym się wydaje, że w nabywanie tego typu umiejętności nie warto inwestować ani czasu, ani pieniędzy.
AR: To były lata 90., wszyscy uczyliśmy się na przykład wspomnianej przedsiębiorczości.

Młodzi czuli, że mogą wszystko, i to nie tylko w sensie zawodowym. Ja też miałam poczucie, że mogę być, kim chcę.

LM: A myślisz, że teraz jest inaczej?
AR: Myślę, że teraz młodzi ludzie mają trochę trudniej. Wtedy gospodarka się rozkręcała, wszystko było prostsze, było mniej procedur i barier. Liczyły się kreatywność i odwaga. Mówię tak chyba nie tylko dlatego, że wtedy byłam młodsza.

LM: Może masz rację. Mimo że mnie też się wydaje, że wszystko mogę, to jednak nie mogę. Wszyscy mamy jakieś ograniczenia, nawet jeśli guru przedsiębiorczości mówią inaczej.
AR: Zaraz po studiach tak naprawdę w ogóle tej przedsiębiorczości nie potrzebowaliśmy. Wówczas szło się do pracy, która z reguły czekała na absolwenta. Wiele osób z mego pokolenia do dziś nie rozwinęło przedsiębiorczości, bo nie musiało. A to rzutuje na podejście do życia. Kiedy na przykład człowiek przechodzi na emeryturę, to powinien być przedsiębiorczy w zorganizowaniu sobie sensownie czasu.

Przedsiębiorczość to nie tylko otwieranie firmy i wymyślanie sposobów na zarabianie, może ona dotyczyć działań społecznych, aktywności czy dbania o własne zdrowie. Można ją rozwijać w każdym wieku tak jak kreatywność!

To nie jest do końca tak, że jedni są bardziej kreatywni od innych – tych drugich może po prostu nikt nie nauczył, czym są kreatywność i przedsiębiorczość. Ta tematyka może być inspiracją do projektów w naszym sektorze! Możemy poruszać tematy związane z zachowaniami prospołecznymi, prozdrowotnymi, proekologicznymi. Możemy kreatywnie pomagać innym, organizować coś na rzecz lokalnej społeczności czy ochrony klimatu. Na przykład to, co ty robisz w Fundacji Lokalni Bohaterowie – pobudzanie świadomości, że to ty jesteś ważny, ważne jest twoje otoczenie, uwrażliwianie na potrzeby innych.

LM: Jak zmieniały się projekty edukacji dorosłych na przestrzeni lat?
AR: Pracę nad pierwszymi projektami rozpoczynaliśmy w 2001 r., jeszcze zanim weszliśmy do Unii Europejskiej. Bardzo ważnym tematem była integracja europejska, edukacja osób wymagających szczególnego wsparcia, w tym mieszkających na terenach defaworyzowanych. Wtedy Polacy bardzo mało wyjeżdżali. Pamiętam projekt z 2002 lub 2003 r. Uczestniczyły w nim słuchaczki Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Realizowały projekt z partnerem w Niemczech, ale obawiały się wyjazdu do Niemiec: miały około 70 lat, pamiętały wojnę i nie lubiły Niemców. Gdy wróciły, powiedziały, że było to bardzo oczyszczające przeżycie. W Niemczech spotkały się z paniami w podobnym wieku. Opowiadały sobie nawzajem, co wojna im zrobiła. Gdy doszło do tematu aktów przemocy w stosunku do młodych kobiet, które wówczas miały miejsce, wszystkie się rozkleiły. To je bardzo zbliżyło.

LM: Czego mogłabyś mnie nauczyć, gdybyśmy spędzały razem cały dzień?
AR: Wzajemnie mogłybyśmy się uczyć reakcji na różne trudne sytuacje. Ja jestem fanką przeżywania. Mogłybyśmy odgrywać scenki: ty coś mówisz, a ja opowiadam, co wtedy czuję. Mogłabym cię nauczyć zdrowego odżywiania. No i mogłabym cię nauczyć, że da się (i jak) przejść różne ciężkie sytuacje w życiu.

LM: Z sektora Edukacja dorosłych może skorzystać każdy, kto szuka odpowiedzi na podstawowe pytania, takie jak: „Kim jestem?” czy „Co już wiem i czego chcę się jeszcze dowiedzieć?”. Jak jednak mamy wzajemnie się w nim odnaleźć? 
AR: Sektor bynajmniej nie jest szeroki, jak to ujęłaś na początku naszej rozmowy. To by oznaczało wielkie odległości do pokonania! Ale jest pojemny, mieści w sobie wiele różnorodności, kultur, wiele lub trochę mniej lat doświadczenia i masę emocji. Wcale nie musimy się szukać! Wyciągamy rękę do drugiej osoby, aby tę podróż podjąć razem.

LM: Ile zatem twarzy ma edukacja dorosłych?
AR: Ma twarz każdego z nas.

Zainteresował Cię ten tekst?
Przejrzyj pełne wydanie Europy dla Aktywnych 1/2022

//
stopka strony