Data publikacji

Od Kenii i Ekwadoru po francuskie Nîmes - wolontariat daje lekcje, o które trudno w sali wykładowej. Poznaj historie Dariusza i Marty i zobacz, jak jedna decyzja może rozpędzić życie w zupełnie nowym kierunku

Wyjść poza europejską bańkę: O korzyściach płynących z udziału w Wolontariacie Europejskim w egzotycznych zakątkach świata opowiada Dariusz Redlicki

Dzięki programowi Europejski Korpus Solidarności zrealizowałeś dotychczas dwa wolontariaty – najpierw trzy tygodnie w Kenii, a potem dwa miesiące w Ekwadorze. Skąd pomysł na tak odległe kierunki? Marzył mi się wolontariat poza Europą, szczególnie związany z niesieniem pomocy humanitarnej. Gdy dowiedziałem się, że EKS daje taką możliwość, nie wahałem się. Studiuję psychologię i medycynę, a w przyszłości chciałbym pracować jako jeden z Lekarzy bez Granic. Wyjazdy do Afryki i Ameryki Południowej były dla mnie sprawdzianem – wyjściem poza europejską bańkę i próbą odnalezienia się w innych warunkach. 

Czego nauczyło cię to doświadczenie? W obu projektach pracowałem z dziećmi, co uświadomiło mi, że tym chcę się zajmować w przyszłości. Wolontariat był też lekcją współpracy. Życie w międzynarodowej grupie na niewielkiej przestrzeni wymagało elastyczności i szacunku. Bariera językowa, którą napotkałem w Ekwadorze, zmotywowała mnie za to do nauki hiszpańskiego. 

Co powiedziałbyś młodej osobie, która zastanawia się nad pierwszym wyjazdem na wolontariat? Spróbuj! To bezpieczna przestrzeń, aby sprawdzić siebie, odkryć swoje mocne strony i zobaczyć świat z zupełnie innej perspektywy.

Przygoda na całe życie: Jej historia z Wolontariatem Europejskim rozpoczęła się 24 lata temu i trwa nieprzerwanie do dziś. O tym, jak udział w programie EVS ukształtował jej dalsze życie, opowiada Marta Brzezińska-Hubert

Na wolontariat europejski wyjechałaś w 2002 r. – w czasach, kiedy EVS dopiero stawiał w Polsce pierwsze kroki. Skąd pomysł na udział w programie? Od zawsze fascynowały mnie inne kultury. W liceum brałam udział w zagranicznych wyjazdach szkolnych, na studiach angażowałam się w wymiany: najpierw był Erasmus w Danii, potem staż z programu Leonardo da Vinci we Francji. Chciałam jednak zdobyć doświadczenie w pracy społecznej, dlatego zdecydowałam się na wolontariat z młodzieżą w trudnej sytuacji w Nîmes (Francja). Przez dziewięć miesięcy działałam na rzecz lokalnej społeczności.

Na czym polegały twoje zadania? Ośrodek, w którym pracowałam, wspierał młodych ludzi z doświadczeniem migracyjnym i uchodźczym – zapewniał mieszkanie i wyżywienie, lecz także pomagał odnaleźć się we francuskiej rzeczywistości. Choć marzyłam o wielkich projektach, zrozumiałam, jak ważne są oddolne działania: wspólne gotowanie, gry, wycieczki. Poprzez nawiązywanie relacji udawało mi się zmniejszać dystans dzielący młodych ludzi i lokalną społeczność. 

Co z dzisiejszej perspektywy dał ci udział w Wolontariacie Europejskim? Wolontariat skierował moją uwagę na kwestie międzykulturowości, ryzyka wykluczenia i solidarności społecznej. Po powrocie postanowiłam rozwijać się w tym kierunku – po ukończeniu europeistyki rozpoczęłam studia z socjologii i polityki na Uniwersytecie w Lancaster. Doświadczenie zdobyte w Nîmes miało wpływ na wszystkie moje późniejsze wybory zawodowe.

W jaki sposób? Po studiach pracowałam w polskiej Narodowej Agencji Programu Erasmus+, promując udział młodzieży w projektach. Wkrótce dołączyłam do zespołu trenerskiego Wolontariatu Europejskiego w FRSE, gdzie od 20 lat szkolę młode osoby i organizacje zaangażowane w wolontariat. Jako trenerka i mentorka wspieram też uczelnie, szkoły i instytucje w rozwijaniu kompetencji międzykulturowych i wzmacnianiu oddolnych inicjatyw edukacyjno-społecznych. Nie mogłabym sobie wymarzyć bardziej satysfakcjonującej pracy!

Źródło: Europa dla Aktywnych 1/2026.