By wolontariat mógł się wydarzyć, potrzeba organizatora. Ale nie musi nim być od razu instytucja, wystarczy jedna osoba z inicjatywą
Choć w celu promocji wolontariatu w naszym kraju uruchomiono już wiele programów, jego idea wciąż słabo trafia do młodzieży z małych społeczności – wsi i miasteczek. Na wsiach działają prężnie Koła Gospodyń Wiejskich, są też aktywni sołtysi, ale wolontariat młodzieżowy jest niemal nieobecny. Ze stratą dla wszystkich.
Ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ Rok Wolontariatu na rzecz Zrównoważonego Rozwoju stał się dla mnie okazją do obserwacji i refleksji. W Polsce z każdą dekadą pogłębiają się różnice i rośnie dystans peryferii do dużych miast – nie tylko pod względem średniej krajowej, ścieżek zawodowych czy oferty kulturalnej, ale też liczby i jakości działań organizacji pozarządowych. Jeśli chodzi o młodzież, oferta na terenach wiejskich jest bardzo ograniczona. W moim powiecie w woj. świętokrzyskim młodzież skupiają drużyny pożarnicze przy ochotniczych strażach pożarnych oraz kilka drużyn ZHP w szkołach. Te działają naprawdę sprawnie. Czasem funkcjonują szkolne koła wolontariatu, aktywne w zależności od zaangażowania nauczycieli. Poza tym jakościowy wolontariat młodzieżowy przy innych NGO na terenach wiejskich mogłabym policzyć na palcach jednej ręki.
By wolontariat mógł się wydarzyć, potrzeba organizatora. Ale nie musi nim być od razu instytucja, wystarczy jedna osoba z inicjatywą, bo wolontariat można realizować bez formalnego przywiązania do organizacji. Tak zresztą wygląda jego współczesne oblicze – coraz częściej Polacy angażują się w krótkie, niezależne akcje. A co z młodzieżowymi inicjatywami społecznymi? Jak pokazuje badanie "Młodzież na wsi" przeprowadzone przez Fundację Stocznia, młodym ludziom na terenach wiejskich brakuje poczucia sprawczości, a przeprowadzenie własnej inicjatywy wymaga determinacji i często staje się samotną, nieraz przegraną walką. Stawiam tę samą diagnozę.
Chciałabym, aby w Międzynarodowym Roku Wolontariatu temat dostępu dzieci i młodzieży z małych miejscowości do wolontariatu zaistniał w krajowej debacie. Jeśli uznamy, że wolontariat napędza zrównoważony rozwój, nie może omijać wsi i miasteczek, których są setki tysięcy. Energia, kreatywność i czas młodych to zasoby, które mogą wspierać rozwój lokalnych społeczności. Ich nieangażowanie oznacza utratę ogromnego potencjału.
W tym wyjątkowym roku chciałabym życzyć każdej małej wiejskiej gminie w Polsce okazji do refleksji nad wolontariatem młodzieżowym. Życzyłabym też inspiracji – by powstawały nowe, ciekawe rozwiązania. A tych, którzy już angażują młodych w wolontariat w małych miejscowościach, pragnę docenić. Gdyby nie Wy, ten artykuł nie niósłby ze sobą nadziei.
Źródło: Europa dla Aktywnych (2/2026).