We flamandzkich klubach młodzieżowych samorządność rozumie się bardzo dosłownie. Ich członkowie sami organizują koncerty, sprzątają, prowadzą księgowość. Sami sprzedają sobie piwo i zatrudniają dorosłych opiekunów! O youth worku w Belgii pisze Wawrzyniec Pater z Krajowego Biura Eurodesk Polska.
Ciemna duszna sala, w tle głośna punkowa muzyka, na ścianach porażające realizmem kadry z zaspokajającymi narkotykowy głód bohaterami filmów „Trainspotting” i Requiem dla snu” – to nie scenariusz kolejnego filmu o młodych ludziach z marginesu, tak wyglądają antynarkotykowe warsztaty dla młodzieży prowadzone przez flamandzkie punkty informacji młodzieżowej.
Na wizytę studyjną do Flandrii jechałem bez entuzjazmu. Ot, kolejna seria rozmów, spotkań i mniej lub bardziej monotonnych prezentacji. Po dziesięciu latach pracy, której specyfiką jest częsty kontakt z partnerami z Europy, głód wiedzy o polityce innych krajów nie jest już taki, jak na jej początku. Spotkało mnie miłe zaskoczenie.
Już pierwsza prezentacja odpowiedziała na nurtujące mnie pytanie, jak to możliwe, że Belgia przez kilkanaście miesięcy funkcjonowała bez rządu? Przy takiej autonomii, jaką cieszą się dwa główne regiony Belgii, bez władzy federalnej faktycznie można się obyć.
Flandria i Walonia to w zasadzie oddzielne byty państwowe – z niezależnymi rządami, strukturami samorządowymi, różnymi rozwiązaniami w sferze polityki młodzieżowej. Właśnie to ostatnie zagadnienie było tematem wizyty.
W sumie najmniejszą niespodzianką była działalność informacyjna i doradcza dla młodzieży. Informacja jest kluczowym elementem polityki młodzieżowej większości europejskich państw. We Flandrii jest ona – obok aktywności obywatelskiej i edukacji pozaformalnej – jednym z trzech obszarów polityki młodzieżowej. Podmioty odpowiadające za poszczególne obszary ściśle ze sobą współpracują, więc wszystkie działania są spójne i logicznie zorganizowane.
Młodzi mieszkańcy Flandrii nie mają na co narzekać: sprzęt muzyczny, sportowy i turystyczny, sale prób, wsparcie logistyczne, tory dla fanów jazdy na deskorolce – wszystko to jest dostępne praktycznie za darmo w niemal każdej flamandzkiej miejscowości. A co robi młody Flamand, gdy chce spędzić czas z przyjaciółmi? Idzie do klubu młodzieżowego.
To najbardziej intrygujący element flamandzkiego systemu. Młodzieżową samorządność rozumie się tu bardzo dosłownie. Wolontariusze sami decydują, co robią, sami malują ściany, organizują koncerty, sprzątają, obsługują bar, prowadzą księgowość. A nawet sami sprzedają sobie piwo i zatrudniają swoich dorosłych opiekunów! Młodzież nie tylko sama rządzi, ale też sama rozwiązuje konflikty, gdy trzeba wzywając policję.
A gdyby tak przetestować flamandzki patent w Polsce? Dla odważnego, który założy pierwszy w Polsce klub według flamandzkiego know-how Krajowe Biuro Eurodesk Polska ufunduje wyprawkę – solidny zestaw eurodeskowych gadżetów. W pakiecie dorzucimy też pomysł na nazwę klubu.
Wawrzyniec Pater,
Koordynator Krajowego Biura Eurodesk Polska