News -

Wolontariat zmienia świat?

Jak patrzę na naszą rzeczywistość lokalną, tą wielkomiejską, ale i małomiasteczkową, to łatwiej nam wolontariacko zszargać komuś opinię, wyśmiewając się z Jego/Jej dobroczynnych zapędów, niźli samemu stanąć w szeregu tych, którym się coś chce – pisze w felietonie z okazji Europejskiego Roku Wolontariatu dr Jacek Kurzępa, socjolog młodzieży, komentator kwartalnika “Europa dla Aktywnych”


Jak patrzę na naszą rzeczywistość lokalną, tą wielkomiejską, ale i małomiasteczkową, to łatwiej nam wolontariacko zszargać komuś opinię, wyśmiewając się z Jego/Jej dobroczynnych zapędów, niźli samemu stanąć w szeregu tych, którym się coś chce – pisze w felietonie z okazji Europejskiego Roku Wolontariatu dr Jacek Kurzępa, socjolog młodzieży, komentator kwartalnika “Europa dla Aktywnych

Witajcie. Hasło tego roku podane jako tytuł mojego felietonu, zdaje sie nad wyraz buńczuczne i idealistyczne. Rzucone na pokłady naszej wrażliwości zdaje się sugerować, że rzeczywiście świat się zmienia, gdyż ludzie dobrej woli – wolontariusze - zakasują rękawy i coś wokół siebie (bliżej i dalej) robią. Ale jak patrzę na naszą rzeczywistość lokalną, tą wielkomiejską, ale i małomiasteczkową, to łatwiej nam wolontariacko zszargać komuś opinię, wyśmiewając się z Jego/ Jej dobroczynnych zapędów, niźli samemu stanąć w szeregu tych, którym się coś chce. Jeśli konstatuję taki stan, to warto zastanowić się dlaczego tak się dzieje? Co stoi na przeszkodzie tego, żeby ludzie podejmowali wyzwania, które niekoniecznie wymagają od nich szczególnych kompetencji, czy nie wiedomo jakich dyplomów? By podejmowali działania, które z natury rzeczy leżą w ich możliwościach sprawczych. Wymagają jednak jednego warunku - żeby im się chciało chcieć!!! Zapraszam Was do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi na to pytanie, ja zaś postaram się wprowadzić kilka elementów, które moim zdaniem mają tutaj znaczenie. Po pierwsze - zacznij od siebie! Mam bowiem wrażenie, że nazbyt często oczekujemy, że to dobro (jakkolwiek je rozumiemy) jeśli miałoby się zadziać, to i tak nastąpi i nie ma potrzeby go przynaglać. Ja mam inne zdanie. Uważam, że wokól nas jest więcej przejawów dysfuncji (instytucji, osób, struktur) niżli przejawów ich doskonałego dzialania. A zło się panoszy dlatego, że dobro karleje! Zatem nie oczekuj, że ono samo sobie przyczłapie, tylko spróbuj już dziś (nawet po przeczytaniu tej naszej rozmowy) zrobić coś, co przyniesie jakieś dobre efekty. Co to miałoby być? Zakładam, że jak wytężysz wzrok, a jeszcze mocniej otworzysz serce i rozum, to znajdziesz potencjalne pola działań. Nie sil sie na jakieś Himalaje wyczynu, zacznij od małych pagórków codzienności- odpitej herbaty z 70 letnią Panią Lidzią, której nikt nie odwiedza i która już nie wie, czy jeszcze żyje, czy już jest tam. Albo wraz ze znajomymi z klatki zadbaj o ochronienie przydomowego pasa zieleni lub dziecięcej piaskownicy, w której więcej jest psich odchodów niźli słonecznego piasku. Zresztą sam wiesz lepiej co można by zrobić – jedno jest ważne - zmień formę tego zdania: wiesz lepiej co MOGĘ ZROBIĆ! I zrób to. Po prostu. Bez żadnej szczególnej filozofii, ani wbijania się w mesjańskie szaty zbawcy ludzkości. Rzecz bowiem w tym, że Twoja/Moja/Nasza dobroczynność - wola czynienia dobra - ma być zwyczajowa, naturalna, po prostu wynikająca ze stwierdzenia: Ten typ tak ma! Rzecz jasna do tego się dochodzi. Jest to proces, stan, z którym się zlewasz. Idąc ulicami swojej miejscowości WIDZISZ, ODCZUWASZ, REAGUJESZ!!! Tego należy się uczyć. Zarówno na drodze samodoskonalenia się, jak i na róznych ścieżkach edukacji formalnej/pozaformalnej. Po drugie - poszerzaj krąg. Wiesz, mam wrażenie, że wielu jest ludzi, którzy zobaczywszy, że inni wykonują fajną wolontariacką robotę, nie tylko, że chwalą, ale chcieliby się dołaczyć. Problem jednak w tym, że z jednej strony my sami jakoś nie otwieramy kręgu, zachowujemy się czasami jak ci lepsi, bo wtajemniczeni lub dopuszczenie do jakiejś szczególnej konfidencji. Wtedy tym z boku stojącym trudno jest się przełamać i zagaić - ja też bym tak chciał/a! Zatem koniecznie poszerzajmy krąg - stańmy się przenikalni, wchłaniający każdą potencjalnie gotową do włączenia się do działań nową osobę. Bo jest przecież także inny opór, opór wynikający z letargu intelektualnego albo letargu postaw ludzi, którzy nas otaczają. To ci, którzy w udanym półśnie swojego zadowolenia życiowego nie chcą się w nic angażować, mają głęboko w poważaniu dobro wspólne. Ale przecież w wielu z nich są pokłady dobra - uśpionego, zakurzonego lub zaskorupionego poczuciem, “że co ja się będę ośmieszał". Starczy do nich wyciągnąc dłoń. Powiedzieć: “Bez Ciebie świat nie jest tak dobry jak mógłoby być! Jesteś nam potrzebny! Zróbmy coś RAZEM!”. Wtedy właśnie świat będzie stawał się lepszy. A o to chodzi. dr Jacek Kurzępa Tekst jest pełną wersją felietonu, który ukazał się w drugim numerze kwartalnika “Europa dla Aktywnych”